je-dze-nie
Przez wiele lat zamawialiśmy cateringi.
Przemysłowe jedzenie, porcje składające się głownie z tanich wypełniaczy, poczucie braku swobody. Nuda, powtarzalność. Najtańszy kurczak i wszędzie te nieszczęsne czarne oliwki.
Krótko mówiąc, nie sprawdziło się. Private Chef też okazał się niepraktycznym rozwiązaniem - koszt, zwierzęta w domu, synchronizacja czasowa.
Dlatego stworzyliśmy [jɛˈd͡zɛɲɛ] - wypełnienie dla rynkowej dziury między jednym a drugim. Znaleźliśmy Chefa, który faktycznie kocha gotować, oraz grupę ludzi, która serio tego nie lubi / nie chce / nie ma czasu - naszych klientów.
Wybraliśmy hybrydowy model żywienia - [jɛˈd͡zɛɲɛ] dostarcza niezbędne minimum w możliwie najwyższej jakości, a prostymi rzeczami zajmujemy się sami. W ten sposób dalej możemy jeść swoje ulubione śniadania (ważne), oraz przegrillować w ogrodzie wszystkie letnie weekendy - bez pospiesznych zakupów w żabce w poniedziałkowy poranek, beznadziejnych pracowych kanapek czy zamawiania codziennie jedzenia, które służy podniebieniu, ale niekoniecznie zdrowiu.
Moja żona mówi, że większość rzeczy w życiu to suwak, nie włącznik - i ma pozycje pośrednie. Jak zwykle miała rację i tutaj.
[jɛˈd͡zɛɲɛ] uwolniło nas od presji gotowania, pamiętania, zakupów, meal prepów, zostawiając przestrzeń na wystarczająco dowolności, żebyśmy nigdy nie czuli się ograniczeni i zmuszeni do czegokolwiek.
Słuchaj żony, jeśli wiesz co dla Ciebie dobre. Zjedz białko, idź na spacer, podnieś ciężki przedmiot.
Udanego tygodnia,
F.S.